Kimchi – azjatycki przysmak, który ma supermoc i możemy go zrobić w domu

Magdalena Pomorska | 20 marca 2018
Udostępnij Tweetnij Wykop
Fermentowana kapusta z kuchni koreańskiej to przysmak, który od kilku sezonów podbija polskie stoły. Zaliczana jest do grona superfood, czyli jedzenia o wyjątkowych właściwościach prozdrowotnych. Wykazuje działanie probiotyczne, a w dodatku pysznie smakuje. W czym tkwi tajemnica kimchi?

Sfermentowana żywność w polskiej kuchni obecna jest od wieków. Wysuwa się jednocześnie jako trend żywieniowy modny w 2018 roku. Podbija serca restauratorów, ale także ekspertów i dietetyków. To naturalne remedium na problemy z jelitami i zaburzoną florą bakteryjną. Regularnie spożywane fermentowane jedzenie gwarantuje dobrą pracę układu immunologicznego, lepsze samopoczucie, a także wspiera proces odchudzania.

Skąd się wzięło kimchi?
Za ojczyznę tego rarytasu uważa się Półwysep Koreański. Pierwsze próby przygotowania sięgają XV wieku, a na przełomie XVII i XVIII hitem okazała się papryczka chili, która wzbogaciła danie. Mieszkańcy fermentowali wcześniej warzywa, ale były to raczej lokalne propozycje ze sporą ilością soli. Dziś nie tylko Koreańczycy wielbią kiszoną "pekinkę". Popularnością cieszy się także w Japonii i Chinach. Znawcy kultury azjatyckiej przekonują, że kimchi jest jednym z najzdrowszych produktów spożywczych i właśnie jemu tamtejsza ludność zawdzięcza zdrowie i długowieczność. Co ciekawe, prawidłowo wypowiadać należy nie "kimczi", a "kimci", gdyż nazwa pochodzi od koreańskiego słowa oznaczającego "kiszonki".

Sekret smaku
Kimchi zazwyczaj robi się z kapusty pekińskiej, białej rzepy i rzodkwi japońskiej. Mieszanka taka wzbogacana jest o intensywne dodatki: cebulę, czosnek, imbir oraz papryczkę chili. Dla urozmaicenia można dodać także nieco startego jabłka, gruszki albo marchewki. Niezbędna jest też sól morska lub sos sojowy. Pierwotnie w kimchi musiał znaleźć się mięsny dodatek. Suszone kawałki ryby lub krewetki dziś wyparte zostały m.in. przez sos rybny lub ostrygowy.

Dobór produktów oraz proces fermentacji sprawiają, że kimchi jest doskonałym źródłem składników odżywczych. Zawiera spore ilości poprawiającej odporność witaminy C, ale również mnóstwo witamin z grupy B, niezbędnych do prawidłowego metabolizmu. Argumentami "za" są też bakterie kwasu mlekowego, które pobudzają perystaltykę jelit i pomagają zmniejszyć stężenie "złego" cholesterolu LDL, a także acetlocholina, która oczyszcza organizm z toksyn.

Domowe kimchi - to proste!
Przygotowanie kimchi w polskiej kuchni kiedyś nie było możliwe. Dziś w sklepach z orientalnymi specjałami lub on-line z łatwością kupimy wszystkie składniki - w tym gochugaru, czyli koreańskie płatki chili. Należy pamiętać o odpowiedniej obróbce głównego składnika. Kapustę należy bowiem dokładnie poszatkować, natrzeć solą i odstawić w chłodne miejsce - najlepiej do lodówki - na 4-5 godzin. Od czasu do czasu należy całość przemieszać.

Po tym czasie kapustę przepłukujemy dokładnie wodą i łączymy z pokrojonymi wcześniej składnikami, czyli rzepą, rzodkwią, cebulą, czosnkiem, imbirem, marchewką, a także według uznania jabłkiem lub gruszką. Całość polewamy mieszanką sosu sojowego z płatkami chili. Możemy również przygotować pastę chili z wymienionymi przyprawami, a liście zostawić w całości, posmarowane dokładnie dodatkiem. Niektórzy dodają odrobinę mąki ryżowej z wodą dla zagęszczenia. Tak przygotowane produkty umieszczamy w szklanym słoju lub glinianym naczyniu, zostawiając nieco miejsca. To przyda się, kiedy proces fermentacji będzie się nasilać. Kimchi umieszczamy w lodówce na minimum dwa tygodnie, optymalnie na miesiąc, aby danie nabrało charakteru.

Wykorzystanie i odpowiednie przechowywanie
Intensywna w smaku sfermentowana kapusta kusi pikantnością. Znawcy potrawy podkreślają, że jednocześnie jest ona delikatnie słodka, słona i ostra. Gotowe kimchi można wykorzystać jako starter - sprawdzi się jako przystawka. Podkręci smak zup, a także dań głównych - co ważne, zarówno mięsnych, jak i rybnych. Urozmaici sałatki, zwykłe kanapki czy... jajecznicę. Od naszej kulinarnej wyobraźni zależy, jak podamy ten przysmak. Warto pamiętać, że kimchi w trakcie fermentacji potrzebuje odpowiedniej temperatury. Optymalną zapewnimy przechowując naczynie z kiszonką w lodówce. Urządzenie to sprawdzi się też w trakcie używania gotowego produktu. Istotne jest zapewnienie przestrzeni z niższą temperaturą, które zapewni jak najdłuższą świeżość przechowywanej żywności.


Pomocny jest system Hybrid Cooling, zapewniający równomierne rozchodzenie się chłodnego powietrza o tej samej temperaturze po całym wnętrzu urządzenia, który pomaga w zachowaniu odpowiedniej wilgotności przechowywanych produktów i minimalizuje ich wysychanie. Przechowując produkt w specjalnie wydzielonych komorach, ograniczymy do minimum ewentualną pleśń czy pogorszenie smaku kimchi. W zachowaniu smaku i świeżości potraw pomagają nam również zaawansowane rozwiązania. Technologia Plasmacluster, opatentowana przez firmę Sharp, to generator jonów dodatnich i ujemnych, który niszczy bakterie, wirusy i mikroby znajdujące się w produktach. Możemy nie tylko cieszyć się dłużej smakiem domowej kimchi, ale unikniemy również nieprzyjemnych zapachów. W tym aspekcie pomocna będzie dodatkowa funkcja HoneyComb, dostępna w sprzętach firmy Sharp, która nie tylko zapobiegnie przenikaniu się zapachów przechowywanych produktów (zarówno wewnątrz chłodziarki, jak i zamrażarki), ale wręcz je pochłonie. A jest to istotne przy wyjątkowo intensywnym zapachu wszelkich kiszonek, także naszego kimchi.

Udostępnij Tweetnij Wykop
Przeczytaj również:
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.