Polska tradycja kontra superfoods 2018

Paulina Koc | 20 marca 2018
Udostępnij Tweetnij Wykop
Grzybobranie to wielowiekowa polska tradycja. Nie wszyscy zdajemy sobie jednak sprawę, jak wyjątkowa pod tym względem jest nasza ojczyzna. W wielu krajach zbieranie grzybów jest zabronione, limitowane bądź odpłatne. Gdzie? Skąd wzięło się polskie uwielbienie do grzybów? Jak je najlepiej przechowywać?

Ziemia obiecana dla grzybiarzy
Grzyby nieodłącznie kojarzą się z polską kuchnią. Tradycyjne wigilijne potrawy nie obędą się bez ich smaku i aromatu. Typowo polskie restauracje swoje menu opierają właśnie na grzybach. Samo grzybobranie można uznać za nasz sport narodowy a Polska uchodzi za raj grzybiarzy. Okazuje się, że np. we Francji, by pójść na "bezkrwawe łowy" trzeba wnieść w urzędzie stosowną (wcale nie małą) opłatę, we Włoszech niezbędna jest "karta grzybiarza", natomiast w Belgii czy Holandii grzybobranie jest całkowicie zabronione. Tymczasem u nas jest to wręcz modne a w lasach rocznie czeka kilkanaście milionów kilogramów jadalnych grzybów! Warto wspomnieć, że samo poszukiwanie prawdziwków czy kurek to nie tylko chęć zaopatrzenia swojej domowej spiżarni, ale także czas spędzony na łonie natury, często z bliskimi. Same korzyści!

Grzyby w polskiej świadomości
Choć grzyby nie mają szczególnych właściwości odżywczych, w 90 proc. składają się z wody i są ciężkostrawne, Polacy je kochają. Głównie za sprawą ich smaku i aromatu. Miłość tą pielęgnujemy od wielu pokoleń. Grzyby w społecznościach słowiańskich były uważane za jeden z "produktów" rytualnych, podarowanych przez naturę bez najmniejszej ingerencji człowieka.

Od wieków odgrywały one ważną rolę w życiu wsi – wykorzystywano je w kuchni, lecznictwie ludowym czy nawet w gospodarstwie. Maślakami smarowano osie wozów, wyschnięta huba była używana jako podpałka, a miksturą z muchomora chłopi truli insekty.

Samo grzybobranie też ma znaczenie niemalże rytualne. Opisywał je nawet Adam Mickiewicz w "Panu Tadeuszu". W późniejszych czasach, np. PRLu, miały miejsce zakładowe wyjazdy na grzyby, które miały charakter integracyjny. Obecnie do lasu wędrujemy przeważnie w pojedynkę albo z najbliższymi. Innych spotkanych grzybiarzy pozdrawiamy z uśmiechem, niczym turyści na szlakach górskich. A po udanych zbiorach chwalimy się co dorodniejszymi okazami przed znajomymi i w mediach społecznościowych… ot, znak czasów.

Grzyby w kuchni
Sezon na grzyby trwa od wczesnego lata do później jesieni. Żeby cieszyć się ich smakiem i aromatem przez cały rok, znaleźliśmy wiele sposobów ich konserwowania. Grzyby marynujemy, suszymy czy mrozimy. Każda z metod ma swoich zwolenników i przeciwników, jednak trzeba spróbować każdej, żeby przekonać się na własnej skórze (czy raczej kubkach smakowych), która jest dla nas najodpowiedniejsza.

Marynowanie jest jedną z najpopularniejszych metod "zimowania" grzybów, jednak nie wszyscy są fanami tych intensywnych smaków. Jest wiele przepisów na stworzenie najlepszej marynaty, które różni sposób przygotowywania zalewy, dodawane przyprawy, a nawet warzywa. Taki produkt można wykorzystywać jako dodatek do obiadów, bądź kwaśną przekąskę dla smakoszy. Musimy pamiętać, że duża zawartość kwasu octowego nie wpływa korzystnie na nasze zdrowie. Marynowanych grzybów nie powinny jeść osoby z nadkwasotą żołądka, wrzodami czy anemią.

Suszenie to prawdopodobnie najstarsza technika przedłużania świeżości grzybów, która polega na odparowaniu wody, a tym samym na zabezpieczeniu grzybów przed zepsuciem. Suszyć możemy w specjalnej suszarce, piekarniku, kaloryferze lub na nitce. Przedtem musimy jednak odpowiednio przygotować grzyby. Poniżej kilka wskazówek, których przestrzegać trzeba bezwarunkowo:
- suszyć można tylko zdrowe i świeże sztuki – nadgniłe czy robaczywe są stanowczo zabronione;
- czyszczenie grzybów przed suszeniem odbywa się "na sucho", za pomocą pędzla, czystej ściereczki albo miękkiej szczoteczki – myjąc je w wodzie, nasączamy je dodatkowo wodą, co wydłuża i utrudnia proces suszenia;
- mniejsze grzyby możemy ususzyć w całości, większe kroimy na mniejsze kawałki - kapelusze w plastry, a trzony (tak, je też można, a nawet warto suszyć) na pół lub na cztery części. Przyspieszy to odparowywanie wody.

Najłatwiej i najszybciej wysuszymy grzyby w specjalnej suszarce, jednak to nie tylko dodatkowy koszt, ale i kolejny sprzęt w kuchni. Zamiast tego z równym powodzeniem sprawdzi się piekarnik, który przecież każdy ma w swoim domu. Przygotowane zgodnie z wcześniejszymi wskazówkami grzyby układamy na ruszcie piekarnika, pod który podkładamy blachę. Gdy grzyby oddają wodę, tracą też objętość i mogą spadać z rusztu. Następnie włączamy funkcję termoobiegu i temperaturę 40 st. C. Suszenie potrwa kilka godzin. Musimy pamiętać, żeby regularnie przewracać grzyby. Tak, to wszystko!

Całość ułatwiła nam jeszcze marka Sharp, której piekarniki wyposażono w szereg ciekawych funkcji. Technologia ActiveCool utrzymuje zewnętrzną powierzchnię drzwi zawsze chłodną, dzięki czemu nawet podczas wielogodzinnego suszenia grzybów gwarantujemy bezpieczeństwo sobie, domownikom i naszym pupilom. Zarówno przed suszeniem, jak i po nim bez problemu utrzymamy nienaganną czystość sprzętu za pomocą czyszczenia pirolitycznego. Co więcej - samoczyszczenia, które przebiega w temperaturze 480 st. C, zmieniając pozostałości w łatwo usuwalny popiół i uwalniając nas od nurkowania w piekarniku z gąbką i detergentami szkodliwymi dla zdrowia.

Mrożenie jest chyba najprostszą metodą. Jak w każdym poprzednim przypadku, grzyby trzeba oczyścić i przygotować, jednak na tym nasza praca właściwie się kończy. Grzyby wkładamy do plastikowych pojemników bądź woreczków ze szczelnym zamknięciem i umieszczamy w zamrażarce. Musimy jednak pamiętać, że nie wszystkie grzyby nadają się do mrożenia, a niektóre, jak np. kurki czy rydze, warto przedtem przegotować przez kilka minut. Ważne, żeby porcjować je tak, by w jednym pojemniku znalazła się porcja do jednorazowego zjedzenia, gdyż grzybów rozmrożonych nie powinno się ponownie zamrażać. Doskonale wiemy, że w grzybach najbardziej kochamy aromat, którego dodają daniom, dlatego warto zadbać o to, by w zamrażalce nie "przeszły" zapachami innych produktów. Kolejny raz marka Sharp wychodzi naprzeciw naszym oczekiwaniom. Funkcja HoneyComb zapobiega przenikaniu się zapachów zarówno wewnątrz chłodziarki, jak i zamrażarki.

Superfoods
To hasło słyszymy coraz częściej, odkąd moda na bycie fit, bio i healthy rozgościła się u nas na dobre. Czym są jednak te osławione superfoods? To nic innego, jak super żywność, czyli produkty spożywcze, które wyróżniają się dużą zawartością cennych składników - witamin, minerałów oraz antyoksydantów. Zaliczają się do niej produkty naturalne, które mogą chronić organizm przed różnymi chorobami. Podsumowując, superfoods to naturalne dopalacze – zastrzyk substancji odżywczych, których brakuje w naszej codziennej diecie. Lista super produktów jest długa i zawiera np. zarówno nieco egzotyczne nasiona chia, jak i pospolity czosnek. W każdym roku i sezonie kolejne produkty zostają okrzyknięte tym mianem, stają się modne i szturmem podbijają media społecznościowe.
W roku 2018 na tą listę dostały się właśnie grzyby, dzięki czemu odkrywamy, że mogą one dać nam przysłowiowego kopa albo podrasować nasz deser. Ciężko uwierzyć?

Kawa z grzybów wspomaga metabolizm, dostarcza energii i podobno jest zdrowsza niż normalna "mała czarna". Wspomaga produkcję szarych komórek i wzmacnia układ odpornościowy. Produkt został opracowany przez fińską firmę Four Sigmatic, która zapewnia przy okazji, że napój jest w 100 proc. naturalny, pozbawiony choćby promila chemii czy pestycydów. Do produkcji używa się przede wszystkim grzybów chaga, które idealnie komponują się z goryczą kawy.

Do podobnego wniosku doszli naukowcy firmy Mycotechnology, którzy opracowali sposób, by zastąpić cukier w czekoladzie (co ciekawe) rówież grzybami chaga, jako naturalnym słodzikiem. Udało im się wyprodukować tabliczkę czekolady, która zawiera tylko 8 g cukru i 239 kalorii. Grzyby działają tu jako tarcza, która chroni nasze kubki smakowe przed goryczą naturalnej czekolady.

O kolejnych zastosowaniach grzybów możemy rozpisywać się bez końca. I czy to świeże, mrożone, marynowane czy suszone – nieprędko znikną z tradycyjnego polskiego menu. Nowoczesną kuchnię zresztą też zdobywają szturmem, więc gdy tylko pojawią się w lasach, ruszmy a łowy by porządnie zaopatrzyć naszą spiżarnię.

Udostępnij Tweetnij Wykop
Przeczytaj również:
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.