Wygrali ze smogiem. Jak to zrobili i czego możemy się od nich nauczyć?

Grzegorz Burtan | 7 marca 2018
Udostępnij Tweetnij Wykop
Walka ze smogiem wydaje się w naszym kraju przegrana. Wcale tak nie jest! Inne miejsca na świecie również miały z tym problem, ale potrafiły sobie z nim poradzić. Jak?

Chiński Wielki Smog
Przykłady najlepiej zacząć od Chin – kraju, którego problem ze smogiem jest niemal tak samo znany na całym świecie, jak Wielki Mur. Pekin to miasto, w którym normy niebezpiecznych pyłów są regularnie przekraczane dziesięciokrotnie. Stał się naturalnym punktem wyjścia do walki ze smogiem. W 2014 roku chiński rząd ogłosił kompleksowy plan. "Wojna przeciw zanieczyszczeniom" trwa już cztery lata.

W jej ramach Chiny ograniczyły produkcję stali o 27 milionów ton, a betonu o 52 miliony. Do tego postanowiono zamknąć blisko 50 tysięcy napędzanych węglem pieców w całym kraju. Co ważne, ograniczono tylko tę formę produkcji stali, która według współczesnych standardów jest już przestarzała. Ograniczenia były konieczne. Lokalne samorządy były za bardzo ogarnięte obsesją wzrostu, co przełożyło się na zbyt intensywną produkcję i zanieczyszczenie powietrza.

Tak samo jak ograniczenie palenia węglem. Rząd zakazał korzystania z tego surowca w 28 miastach na północy państwa. Alternatywą ma być gaz ziemny, który nie jest tak szkodliwy dla atmosfery. W samym Pekinie postawiono również na mniej typowe rozwiązanie – siedmiometrowy filtr powietrza, który stanął w jednym z miejskich parków. "Wieża Bez Smogu" może oczyścić obszar wielkości boiska futbolowego z 75 proc. szkodliwych cząstek. A pobiera przy tym tylko 1400 watów – czyli podobnie do domowych oczyszczaczy powietrza. Trzeba jednak myśleć o tym rozwiązaniu jak o pewnej pobocznej koncepcji, a nie głównym nurcie. Nie zmienia to jednak faktu, że działa – na światowej mapie poziomu smogu Pekin jest już odrobinę mniej czerwony.

A w Europie…
Przenieśmy się jednak w bliższe nam okolice. Konkretnie do stolicy Wielkiej Brytanii – Londynu. Tam największym problemem jest dwutlenek azotu. Na popularnej Oxford Street, tak chętnie i tłumnie odwiedzanej przez tubylców i przyjezdnych, jego stężenie przekracza blisko trzykrotność unijnych norm. Brytyjczycy zresztą znają problem smogu nie od dziś. Ciągle silne są wspomnienia niesławnego Wielkiego Smogu Londyńskiego, kiedy na początku grudnia 1952 roku przez pięć dni smog był tak gęsty, że według szacunków przyczynił się do śmierci 12 tysięcy osób.

Nic dziwnego, że nad Tamizą walka ze smogiem jest szczególnie intensywna. Do tego stopnia, że zaangażowano w nią… gołębie. W 2016 roku przy pomocy drukarek 3D stworzono specjalne kamizelki dla ptaków, na których umocowano czujniki zanieczyszczeń. Akcja miała za zadanie zwrócić uwagę Londyńczyków na problem smogu w mieście. Dziś sytuacja jest stosunkowo dobra, przynajmniej w porównaniu z innymi miejscami na naszym globie.

Wielki problem mają również Włosi. A szczególnie uprzemysłowiona, północna część tego kraju. Na ograniczenie lub nawet zakaz ruchu samochodów zdecydowały się takie miasta jak Turyn, Mediolan, Florencja czy Rzym. W tym ostatnim auta o parzystych i nieparzystych numerach rejestracyjnych mają pozwolenie na jazdę naprzemiennie każdego dnia. Natomiast w Mediolanie w weekend mieszkańcy mają możliwość korzystania z komunikacji miejskiej, jeżdżąc przez cały dzień na jednym zwykłym bilecie. We Florencji trudno wjechać samochodem na teren historycznego starego miasta.

Najlepsi na świecie
Powróćmy na Daleki Wschód. Dlaczego? To tam właśnie znajduje się prymus walki ze smogiem, czyli Japonia. Jak udało się jej przezwyciężyć zjawisko, które w połowie zeszłego wieku było prawdziwą plagą?

Przede wszystkim dzięki wprowadzeniu obostrzeń prawnych. Zielona rewolucja rozpoczęła się w latach 70. Lokalne urzędy i instytucje wymusiły na dużych firmach odpowiednie normy. I miały powód. W tamtych czasach na porządku dziennym były sytuacje, kiedy w Tokio szkoły odwoływały zajęcia z powodu zbyt dużego poziomu zanieczyszczeń. Również presja ze strony protestujących obywateli wymuszała zmiany, które miały ograniczyć emisję szkodliwych cząsteczek.

Kolejną zmianą było zaadaptowanie w latach 60. energii jądrowej. Do tego wysokie ceny benzyny zmuszały producentów aut do budowania jak najbardziej wydajnych samochodów.

Jednak nie tylko o niskie spalanie tu chodzi. W Japonii dominującą formą komunikacji jest transport publiczny. W przeciwieństwie do zakorkowanego Pekinu, mieszkańcy Tokio czy Osaki poruszają się znacznie bardziej ekologicznymi pociągami oraz busami.

Odpowiednie regulacje czy nawyki to nie wszystko. W Kraju Kwitnącej Wiśni przyjęło się minimalizować odpady i niektóre koszty. Na przykład mieszkańcy nie montują centralnego ogrzewania z powodu wysokich cen prądu. Tak samo na budowach dąży się do minimalizowania ilości odpadów i pyłów. Nie do pomyślenia jest również palenie śmieciami.

*A w Polsce? *
Cóż, na Śląsku policjanci używają drona do wyłapywania osób palących śmieciami. I takich drobnych przykładów jest pewnie więcej, ale to kropla w morzu potrzeb. Powoli zaczyna się mówić o zmianach w przepisach, ale jasne jest, że jeszcze na nie poczekamy.

Do tego czasu trzeba dbać o siebie. Na zewnątrz nośmy maski – ale nie chirurgiczne, bo te nic nie dają, tylko specjalne maski antysmogowe z filtrem HEPA. Smog wdziera się jednak również do naszych mieszkań. Tu najlepiej zainwestować w odpowiednie oczyszczacze powietrza, jak na przykład produkowane przez Sharpa, z rodziny KC – A40EUW, A50EUW i A60EUW. Dlaczego akurat one?

Te oczyszczacze stale monitorują jakość powietrza i automatycznie podejmują stosowne działania, dzięki czemu dopasowują swoje programy do aktualnie panujących warunków w mieszkaniu. Wykorzystują czujniki wilgotności i monitorują temperaturę w pomieszczeniu, a następnie dopasowują do niej aktualną wilgotność powietrza.

Dodatkowo posiadają wbudowaną technologię Plasmacluster, która wspiera system filtrów w urządzeniu i dzięki tej synergii wychwytują kurz, sierść oraz okruchy, a także szkodliwe związki lotne (m.in. ksylen, benzen, benzo[a]piren) i nieprzyjemne zapachy, pozostawiając powietrze świeżym i rześkim. Ponadto jonizator Plasmacluster rozprowadza tzw. klastry jonowe, które składają się z cząsteczek wody, jonów dodatnich i ujemnych. Aerojony są emitowane do pomieszczenia wraz z oczyszczonym powietrzem wypuszczanym z urządzenia.

O zdrowie trzeba dbać na poziomie jednostkowym. Jeśli jednak chcemy żyć w mieście, w którym zimą nie trzeba poruszać się w masce na twarzy, rozwiązania muszą być zaproponowane na dużą skalę. Wspólnie walczmy o to, by tak się stało.

Udostępnij Tweetnij Wykop
Przeczytaj również:
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.